piątek, 5 czerwca 2015

Making of: Dziki ZwJeż!

Korzystam z chwili wolnego póki mogę, bo nadciąga sesja, a znając życie (i jeszcze lepiej - siebie) wiem, że później nie ogarnę tego, co chciałabym Wam pokazać. 
Zacznę od tego, że swoje pomysły dobrze omówić z kimś na głos (a nie tylko z samą sobą w myślach), bo może się okazać, że coś co wymyśliliśmy jest całkiem fajne i może się komuś spodobać. Tak właśnie było z tą koszulką - pomysł z malunkiem chodził za mną już od ładnych kilku miesięcy (!), ale ani nie machnęłam przez cały ten czas żadnego szkicu w tym temacie, ani nawet nie miałam aż takiej pary, żeby się za to zabrać. Dopiero kilka tygodni temu znajomej z roku spodobała się moja "wizja" i stwierdziła, że chciałaby taki malunek na t-shircie. Powstało kilka szkiców tego, co miałam zmalować, a w zeszłym tygodniu chwyciłam za farby i dostarczoną mi koszulkę i się zaczęło... :)


Miałam za zadanie zmalować jeża. Ale nie takiego zwykłego, miał być dziki - Dziki Zwjeż! I tak, pisownia jest zamierzona - w końcu mowa o szalonym zwierzu-jeżu.
Przygotowałam akrylowe farby i pędzle o różnej grubości (prezent od chłopaka, nareszcie mam okazję, żeby się nim pochwalić! Znaczy się, prezentem ;).

Nie powiem, że poszło tak łatwo - miałam problem od czego zacząć malowanie, aż w końcu zabrałam się za łebek i ślepka.
A później? Było już z górki!



Po machnięciu szkicu padł pomysł, żeby dodać do dzikiego zwjeża jabłko z robalem. Ostatecznie jeżyk ma towarzystwo, a całość wygląda jeszcze ciekawiej.

Tutaj jeż jest już w całości namalowany w kolorach, ale do pełni szczęścia brakuje jeszcze...


...konturów! 



Szkic machnięty był naprędce, za to przy malunku spędziłam niemal 3 godziny. Dlatego też jeż na koszulce wygląda jeszcze lepiej niż ten na rysunku.


Gdzieś tam z boku widać słynny, artystyczny bałagan (żeby nie powiedzieć - bajzel). Niemal każdy kolor musiałam sobie "zmiksować", żeby uzyskać odpowiednie odcienie (wyjątkiem jest jedynie napis we fiolecie prosto ze słoiczka).

 Jak się prezentuje cały jeż? Spójrzcie sami!




Jeż ma oczy dość "rozbiegane", za to robak wyłażący z jabłka ma zakręcone spojrzenie. ;)




Nowe oblicze koszulki już się spodobało - nie tylko znajomej, również ja wzdycham do takiego dzikiego zwierzaka!
Mam nadzieję, że takich pomysłów będę mieć więcej (baa, już teraz mam ich kilka!) i że starczy mi czasu na ich zmalowanie.
A co Wy myślicie o takich projektach? Podobają się Wam takie malunki? 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...