03 września

Book Tour: Kurs na śmierć - Wojciech Wójcik

Nowy miesiąc, nowy Book Tour! Tym razem przeczytałam kryminał Wojciecha Wójcika "Kurs na śmierć" i - mimo niemal 700 stron tekstu - strony książki chłonęłam jedna za drugą, jak babcine pierogi z serem. 

Kurs na śmierć - Wojciech Wójcik - recenzja książki  - Adzik tworzy

Book Tour z "Kursem na śmierć"

Tak jak wspomniałam w moim ostatnim wpisie dotyczącym książkowych recenzji w ramach wędrującej książki, i tym razem wzięłam udział w akcji organizowanej przez Kryminał na talerzu. Miejsc dla uczestników przewidzianych jest 30, na ten moment niemal połowa jest obstawiona, ale nadal możesz się zgłosić do udziału w zabawie! Po szczegóły zajrzyj na blog Kryminał na talerzu. Brałam udział już kilka razy, polecam! 😉

Kurs na śmierć - Wojciech Wójcik - recenzja książki - Adzik tworzy

"Kurs na śmierć" Wojciech Wójcik - moja recenzja 

Kryminał jak to kryminał - musi być tajemnicza zbrodnia do wyjaśnienia, policjanci, zagadki i nieoczekiwane zwroty akcji. Tutaj zbrodni jest całkiem sporo, policjantów od groma - wszak historia rozgrywa się głównie w Akademii Szkolenia Policji, a niespodzianek jeszcze więcej! 

Jedną z głównych postaci jest Paweł Łukasik - policjant stacjonujący w spokojnej wsi o nazwie Długosielce. Sielanka na pustkowiu, w towarzystwie jego dziewczyny Wiktorii, kończy się z powodu samobójczej śmierci komendanta, która miała miejsce w szkole policyjnej, a koledzy z Warszawy ściągają Pawła do pomocy. Bo okazuje się, że ktoś prawdopodobnie pomógł komendantowi w popełnieniu samobójstwa... Tak zaczyna zbierać się ekipa mająca za zadanie rozwikłać sprawę - w duecie z Łukasikiem pracuje Kazik Ciołkosz, uważany za ofermę i maminsynka, bo to przecież stary kawaler jest. Pojawia się także była dziewczyna Pawła, zgrabna i ładna Alicja. 
Czytelnik jest na bieżąco również z wydarzeniami dziejącymi się w akademii. I tak poznajemy bliżej m.in. Agnieszkę z policyjnej "podstawówki", która odkryła przypadkowo zwłoki komendanta, jej kolegów i koleżanki z kursu, a także przełożonych. 

Podczas czytania nie da się nudzić, mimo niemal 700 stron tekstu - poszczególne wątki są ciekawe, wciągające; miałam wrażenie, że ani jedna strona nie jest zawalona zbędnymi historyjkami, nie zauważyłam też tzw. wodolejstwa. Choć wątków jest dużo, tak samo jak i świadków oraz podejrzanych w sprawie morderstw, to w historii brak bałaganu. Autor przemyślanie stworzył całą historię, jak i poszczególne wątki. Świetnie zadbał także o ciekawe szczegóły oraz budowanie napięcia. 

W niektórych momentach czytelnik może zgadywać i obstawiać, że np. osoba A odpowiedzialna jest za morderstwo, postać B za dziwne machloje, to jednak do samego końca pozostaje to niewiadomą. Niespodzianka goni niespodziankę do ostatniej strony książki. 😉 Także zakończenie było nie do przewidzenia, aż szkoda jednego z głównych bohaterów (nie zdradzę o kim mowa!). Ale co ten Kazik? Nawet przy zakończeniu jego wątku dałam się zaskoczyć. 😄

Książka "Kurs na śmierć" Wojciech Wójcik recenzja - Adzik tworzy

Aż musiałam ochłonąć po lekturze, bo jednak tyle wątków, tyle intryg i niespodzianek, a na koniec jeszcze jeden element zaskoczenia. Autor nie leci z czytelnikiem w kulki! 

Dla mnie była to ciekawa lektura i - chociaż planowałam z marszu rozpocząć nową książkę - to zmusiłam się do kilku chwil wolnego, by sobie wszystko poukładać w głowie. Tak oto autor narobił mi smaka na czytanie, te 696 stron było jak narkotyk, aż chciałoby się czytać o dalszych losach bohaterów i jeszcze, i jeszcze...

I pewna rzecz, którą z tej książki muszę (i chcę!) zapamiętać, to "najpierw myśl o sobie, a dopiero potem o robocie"! Zostawię Cię z tą myślą i do zobaczenia w kolejnym wpisie! 😄

1 komentarz:

  1. Dzięki! Bardzo cieszę się, że kolejka książka z mojego bt Ci się spodobała! Dziękuję za udział i tak entuzjastyczną recenzję <3

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Adzik-tworzy.pl