19 stycznia

Świadek śmierci nad Śniardwami 🏕️ Marta Matyszczak. Recenzja książki 📝

Jak najszybciej przenieść się na Mazury w sam środek zbrodni? Dzięki Marcie Matyszczak i jej książce "Świadek śmierci nad Śniardwami" poznasz nie tylko nowe przygody kotki Burbur i jej ludzkich niewolni... znaczy, opiekunów. Szykuje się kryminał crossoverowy, bo do śledztwa w sprawie morderstwa wkroczy także małżeństwo detektywów Solańskich.

Świadek śmierci nad Śniardwami - recenzja kryminału Marty Matyszczak


Świadek śmierci nad Śniardwami - recenzja kryminału M. Matyszczak

"Świadek śmierci nad Śniardwami" to czwarta już część cyklu "Kryminałów z pazurem". Chociaż akcja dotyczy głównie ludzkich perypetii, tajemniczych morderstw i prób ich rozwikłania, to wszystko dzieje się pod okiem - i pazurem - kotki Burbur. Zwierzak obserwuje wszystko czujnie i komentuje w oryginalny sposób nie tylko zachowania swoich opiekunów, ale i innych osób. W tej części autorka zabiera czytelników na wyprawę do ośrodka wczasowego w Trzonkach, gdzie błogi wypoczynek zamieni się dla niektórych w wieczny odpoczynek.

Rozalia Ginter to weterynarz o twardym charakterze, ze zbrodnią na sumieniu, i z nielepszym od siebie mężem-policjantem (w dodatku z wadą postawy, bo zaliczył skok w bok), Pawłem, wybrała się na wczasy do położonego w środku lasu pensjonatu. Okolica piękna - lasy, jezioro i cisza. Jedynie jesienne temperatury w starciu z kiepskim ogrzewaniem w ośrodku w Trzonkach ochładzały atmosferę. Ginterowie wybrali się na wczasy bez nastoletnich córek, za to nie zrezygnowali z kociego towarzystwa. Z tego pomysłu kotka Burbur nie była zbyt zachwycona, o czym postanowiła pisać pazurem w swoim nowym pamiętniku... Również kocur Pedro pojechał na wycieczkę, lecz on nie był tak kapryśny, jak jego kocia matka.

W tym samym czasie w hotelu wypoczywają także Solańscy - czyli małżeństwo detektywów znane z serii "Kryminałów pod psem" (tzn. Szymon to już detektywistyczny wyga, za to jego żona Róża jest świeżonką w tym fachu, lecz szybko się uczy i ma dar do trafiania w samo centrum zbrodni 😉). Towarzyszy im sympatyczny pies Gucio, który z niejednego stołu kiełbasę śląską podkradł, znaczy zjadł, a i niejedno śledztwo zaprowadził na właściwy trop.

I małżeństwo Ginterów, i Solańscy nie mają okazji do prawdziwego wypoczynku oraz do imprezowania z okazji Andrzejek. Wzywają ich obowiązki oraz śledztwo w sprawie śmierci dziadka Aleksandry, czyli właścicielki pensjonatu w Trzonkach. Starszy pan został wyłowiony z jeziora Śniardwy i nie wygląda to na przypadkową śmierć. 

Krok po kroku, strona po stronie na jaw wychodzi coraz więcej tajemnic, i to z czasów wojennych. Wśród miejscowej ludności krążą historie o duchu kolejarza, a Burbur ucieka do lasu i znajduje kolejnego trupa. W dodatku Róża (ta od detektywa Szymona, co to się wprosiła do nie swojej serii książek 😉) na przypale częstuje się cudzą kawą w pobliskiej kawiarni, a pies Gucio dostaje cios w nos od kociej terrorystki. 

W drodze ku znalezieniu sprawcy Rozalia i Paweł poznają prawdziwą przyczynę ich rodzinnej tragedii. Chcą dorwać winnego, lecz sprawa nie jest tak prosta i ma drugie, o wiele głębsze dno... I ciekawi mnie, jak ten wątek zostanie poprowadzony w kolejnych częściach serii! 

Świadek śmierci nad Śniardwami - recenzja kryminału Marty Matyszczak

Świadek śmierci nad Śniardwami - recenzja kryminału Marty Matyszczak

Proszę nie ufać nieco obrażonej kociej mordce powyżej! Rudzielec najpierw pchał się przed aparat, a później stwierdził, że uda nieco niedostępnego i schowa się za książką (co by nie było, swoją część liofilizowanych smaczków dostał). 😄

Czy warto przeczytać kryminał "Świadek śmierci nad Śniardwami"?

Odnoszę wrażenie, że w "Świadku śmierci nad Śniardwami" bierze udział rekordowa liczba bohaterów. Na szczęście czytelnikowi łatwiej się połapać co, kto z kim i po co dzięki liście z krótkim przedstawieniem postaci na początku książki (dziękuję autorce za tę listę!). I żodyn, powiadam - żodyn - nie pogubi się podczas lektury. 😄

Kryminał bardzo przyjemnie się czyta, a ja uwielbiam każdą część i serii z pazurem, i pod psem, za przekomarzania słowne, nietypowy humor i spojrzenie na całą historię z perspektywy zwierzaka. Życzyłabym sobie, by kotka Burbur była moim patronusem, gdybym oczywiście żyła w świecie Harry'ego Pottera. Niestety do magii jest mi najbliżej tylko w momencie, gdy doprawiam zupę, jednak Burbur pozostaje moją ulubioną bohaterką z tej serii. 

Co równie istotne - tę część można śmiało przeczytać bez znajomości wcześniejszych tytułów "Kryminałów z pazurem". Aczkolwiek zabawa jest lepsza, gdy znamy grzeszki i grzechy głównych oraz pobocznych bohaterów. Z roześmianym sercem polecam "Świadka śmierci nad Śniardwami" niezdecydowanym, bo uważam, że zabawa jest przednia. Lektura jest lekka, przyjemna, na pewno pozwoli oderwać się od rutyny i trudów dnia codziennego.

Zarówno ten tytuł, jak i wcześniejsze tomy serii miałam okazję poznać dzięki akcji Book Tour organizowanej przez Martynę, autorkę bloga czytelniczego Kryminał na talerzu. Jeżeli masz ochotę wziąć udział w czytaniu wędrującej z rąk do rąk przez całą Polskę książki, to zajrzyj na blog Martyny i sprawdź trwające aktualnie Book Tour'y.


Świadek śmierci nad Śniardwami - recenzja kryminału Marty Matyszczak


W ramach wspólnego czytania jednej książki (oczywiście każdy ma swoją kolej na lekturę) można zaznaczać ulubione fragmenty, cytaty czy dopisywać swoje uwagi i przemyślenia do treści. Mnie standardowo rozłożyła kotka Burbur swoimi tekstami (kochom!), z kolei wątek Aleksandry i jedna z jej wypowiedzi o tym, jak poświęciła swoją energię i życie, by zajmować się dziadkiem oraz pensjonatem, osobiście mnie uderzyło. 

Miałam również okazję zapoznać się z dopiskami osób, które czytały książkę przede mną. I tak oto, po entej pisemnej uwadze jednej z czytelniczek przede mną na temat tego, że autorka nieprawidłowo odmienia nazwę miejscowości Nowe Guty, sama zaczęłam drążyć sprawę po internetowych słownikach i poradnikach poprawnej pisowni. I co? I jednak Nowych Gutów! 😄


Świadek śmierci nad Śniardwami - Marta Matyszczak - Recenzja książki


Akurat w korektę kryminałów Marty Matyszczak wierzę i ufam tej pisowni, wszak na Instagramie autorki podglądam nieraz posty z uwagami od jej korektorki (co za zgrany duet 😀).

Pora kończyć moje sto anegdot na jeden post, bo mogłabym się rozpisać jeszcze bardziej. Ale po co? Przeczytaj kryminał i sama/sam oceń, jak podoba Ci się tytuł. I nie zapomnij napisać w komentarzu, jak Twoje wrażenia po lekturze, ok? 😄

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Adzik tworzy to kreatywny blog DIY o szyciu krok po kroku, przerabianiu ubrań, z inspiracjami na ręcznie wykonane projekty.
Zainspiruj się pomysłami DIY z bloga oraz poradami w stylu "zrób to sam" - zaczynając od bransoletek ze sznurków czy koralikowych naszyjników,
przez malowanie farbami do tkanin, aż po robótki na drutach i szydełkowanie.
Masz ochotę podarować bliskim własnoręcznie wykonane prezenty albo uszyć sobie niepowtarzalną torebkę? Teraz Ci się to uda!
Blog DIY Adzik-tworzy.pl stoi przed Tobą otworem. Zainspiruj się i stwórz coś z Adzikiem! ✨