wtorek, 7 marca 2017

Pan Kupsztal, czyli Nie-Kupna Poduszka

Dzieci mają często nietypowe zainteresowania, a co za tym idzie - życzenia odnośnie urodzinowych prezentów. Co prawda na ten pomysł wpadła moja najstarsza siostra, mama Nikoli, ale powiem Wam, że i młoda się ucieszyła z oryginalnej poduszki, i cała rodzina ma teraz KUPĘ śmiechu. Dosłownie.  
Przedstawiam Wam...


...Pana Kupsztala!
Selfi z Panem Kupsztalem 



Szycie Pana Kupsztala zaczęłam dzień przed urodzinami młodej - bo przecież nie ma to jak robienie prezentu na ostatnią chwilę (cała ja). 

Z resztek białej tkaniny wycięłam oczy i buźkę przyszłej kupy, a markerem do tkanin machnęłam na gałkach ocznych szkic źrenic (żeby czasami nie przyprawić poduszki o zeza, tego byłoby za wiele ;).
Planowałam całe źrenice zmalować markerem, ale większą powierzchnię tkaniny pokryłby słabo... W ruch musiała więc pójść również akrylowa farba.



Pomysł na kupną poduszkę nie wziął się znikąd - dla młodej temat kupy to żadne tabu! 


Wiadomo, że dzieci bywają bezpośrednie, bardzo szczere i otwarte, ale z Nikolą o kupach można by gadać godzinami... Jej się to chyba nigdy nie znudzi. ;)

A ja? Cóż, jako zootechnik mogę powiedzieć, że dla mnie ten temat to też nie tabu, niejedną kupę widłami przerzuciłam, poza tym robić kupę rzecz ludzka, ale NIGDY nie podejrzewałabym samej siebie o to, że kiedyś przyjdzie mi uszyć taką poduchę. 

I że wyjdzie tak urocza!


Tak kupny projekt trzeba było opić już w trakcie tworzenia.
PS Pozdrowienia dla wszystkich z grupy dla Naprutych Krawcowych! :)

Tak wygląda tył Kupsztala:




A z przodu ma taką wesołą mordeczkę! 

Młoda poduszkę przetestowała i stwierdziła, że da się ją i przytulać, i na niej spać. 


A mi najstarsza siostra pstryknęła pamiątkowe zdjęcie z Panem Kupsztalem (to też dlatego, że po uszyciu poduszki nie zdążyłam jej sama sfotografować u siebie). 

Niby gówniane selfie, ale uśmiech na twarzy jest! ;)



Z innych rzeczy "dla dzieci" zmajstrowałam kiedyś m.in.



Gdy już jesteśmy przy kupnych tematach, to podzielę się z Wami moimi refleksjami odnośnie prezentów: 

Mogłam kupić "gotowca"? Mogłam. 

Byłby fajny? Na pewno. 

...ale nie tak bardzo fajny jak nie-kupny prezent!
No i gdzie dostałabym taką pluszową z zewnątrz i wieeelką kupo-poduchę? I z takim uroczym spojrzeniem? 

Bo czasami jest tak, że nawet jeśli wyjdzie nam jedna wielka kupa, to prezent lepiej zrobić własnoręcznie. :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...