02 marca

Co się u mnie działo w 2020 roku? Wnioski, smutki oraz pomysły na 2021

Cześć i czołem! A może pierwsze "dzieńdoberek" w 2021 roku, choć mamy już marzec? 😀 Mam nadzieję, że wszelkie inby, szaleństwa, kryzysy pozostaną w 2020 roku, a ten nowy uda się i Tobie, i mnie przeżyć w dużo lepszym nastroju!
Gdzie byłam jak mnie nie było na blogu i w social mediach, co chciałabym ze sobą (i blogiem) zrobić? Pora coś zaplanować!

Szycie i przerabianie ubrań DIY blog - Adzik tworzy

To będzie raczej nieoczywiste podsumowanie 2020 roku, gdyż: podsumowań nie lubię, analizowanie przeszłości i jej szczegółów to też nie moje hobby, poza tym lepiej skupić się na teraźniejszości i tak nią wykierować, by przyszłość kształtowała się w sposób, jaki sobie zaplanowałam. Lecz czy życie mogłoby być tak proste? Na pewno przekonałaś lub przekonałeś się choć raz, że nieee, nie może być tak łatwo! Świat lubi zaskakiwać, a często i najbliższe osoby potrafią wyskoczyć z niespodziankami - niekoniecznie przyjemnymi, aż nie stać Cię na dentystę po zbieraniu opadniętej z wrażenia szczęki (i zębów) z podłogi. 😉

To gdzie na tak długo zniknęłam? 

Szczerze, to zeżarła mnie praca. Pochłonęła mnie, żywiąc się moim skupieniem, cierpliwością oraz koncentracją na najwyższym poziomie, przy okazji wymięła mnie całą z energii potrzebnej w wolnym czasie do tworzenia. Produktem tej przemiany materii bywają migreny, wzrok wypalony od wgapiania się w ekran laptopa i wypatrywania szczegółów oraz szczególików, zniknęła też cała moja ochota do działania w internetach, blog podupadł, kompletnie zniknęłam... Tylko się pod kocem zaszywałam tygodniami, bo albo głowa bolała, albo nie miałam siły myśleć o szyciu czy malowaniu. Aż zapomniałam, jak mnie to potrafi relaksować, jaką ogromną radochę daje fakt uszycia sobie nowego ubrania czy torby, jaka to frajda pomieszać farby i namalować coś ot, tak. 

I przyszła pora, żeby zakończyć pochmurny okres nieudzielania się, nietworzenia, kiepskiego humoru.
I nie, nie zmieniłam pracy (choć aktywnie szukam), jednak nie chcę mieć ciągle wisielczego nastroju, bo "nie mam siły" albo moje własne zdrowie mnie kopie w rzyć (robi to większość mojego życia, może pora się postawić 😑). Przy okazji zrobię małe, spóźnione podsumowanie zeszłego roku - bo kto mi zabroni żyć po mojemu? 😄

Co się działo w 2020 roku u Adzika?

1. Od dawna ten pomysł siedział w mej głowie - postanowiłam, że nie kupię sobie nic nowego przez cały rok! Chciałam także ograniczyć wizyty w second-handach i tam też nie polować na kolejne łupy do przerobienia, bo miałam w tamtym momencie spory zapas rzeczy, na których mogłabym ćwiczyć dawanie drugiego/kolejnego/nowego życia.

I co? Udało się! Nie kupiłam sobie żadnego nowego ubrania - żadnych spodni, bluzek, butów, nawet gaci, ponadto omijałam lumpeksy (w czym bardzo pomógł świrusek covidek). 
Wieeele rzeczy i uzbieranych materiałów udało mi się wykorzystać w różnorodnych projektach, z czego jestem naprawdę ucieszona! Jednak mój zbiór ciuchów, pojemników i innych cudów "do przerobienia" jest jak łeb Hydry - odcinasz jeden, a w jego miejsce wskakują trzy kolejne. 😂 

Starałam się przez cały rok wykorzystać to, co już pod ręką miałam. Gdy się coś podniszczyło, zepsuło, zrobiła się dziura - naprawiałam, łatałam, zszywałam, sklejałam. Co prawda nie ma rzeczy wiecznych i niezniszczalnych, z jednymi trampkami musiałam się jesienią pożegnać, kolejne buty (już kilka razy reperowane) są na skraju ostatniego tchnienia, niektóre ubrania także zajechałam na tzw. chatoetacie (taki polski odpowiednik angielskiego "home office"; wyraz przypadł mi do gustu, więc go używam 😋). 

2. Zakochałam się w naturalnych kosmetykach i coś tam nawet sama sobie czaruję z półproduktów. 😄
Dzięki znajomej poznałam kilka bardzo fajnych produktów do pielęgnacji ciała, które bardzo przypadły mi do gustu. To m.in. kremy z Orientany (wegański krem z grzybków jest łohohoho! 💗), szampony w kostce, maseczki DIY z różnych glinek... W Poznaniu jest ponadto świetna drogeria naturalna - Blisko Natury (znajdziesz ją blisko Starego Rynku). Tam też lubię zaglądać i zastępować dotychczas używane produkty kosmetykami o jak najbardziej naturalnym składzie (aczkolwiek zakupy staram się robić jak rzadko, by tylko uzupełnić niezbędne zapasy, upolować 1-2 nowe perełki i przy tym nie zbankrutować). 

Z moich wielkich planów na tworzenie mydła w kostce udało się tylko to, że zakupiłam sobie surowce do działania. Ino coś podejście praktyczne mi się nie udaje - może ten rok jakoś mną pozytywnie wstrząśnie i się w końcu za to zabiorę... 😅 

3. Chciałam do końca 2020 roku odświeżyć wszystkie archiwalne wpisy na blogu i... ten plan legł w gruzach.
Na ten moment Adzikowy blog liczy sobie nieco ponad 400 postów i największym moim problemem w ich edycji, uaktualnianiu informacji czy zdjęć, poprawkach wizualnych itd. jest nie mój brak umiejętności czy chęci, a przede wszystkim pędzący niczym struś Pędziwiatr czas. Przecież dopiero co cały świat przeżywał w 2020 roku styczniowe pożary lasów w Australii , a już mieliśmy okazję zaobserwować szał styczniowy'21 w USA! I w sumie został już miesiąc do Wielkanocy... 😱

4. Planowałam - psychicznie i finansowo bardziej niż kiedykolwiek wcześniej - ruszyć ze swoim małym biznesem. Lecz jakaś psychiczna blokada, której od kilku lat nie mogę przezwyciężyć, wciąż i wciąż wstrzymuje mnie w kluczowych momentach przed działaniem i pracą na własną rękę. Akurat zeszły rok do najłatwiejszych dla przedsiębiorców nie należał (ech, jakby w ogóle jakiś czas do prowadzenia działalności w Polsce był łatwy!), co dorzucało obaw mojej psychice niczym rozlewanie benzyny w płonącym domu. Akurat to niepowodzenie mogę uznać za szczęście w nieszczęściu - raczej nie dźwignęłabym podatkowych rympałów, jakie się w Polsce odwalają + ciągłych zmian decyzji co do zamykania/otwierania/zamykania/otwierania biznesów w dobie pandemii. 

Podziwiam osoby, które są w stanie zdzierżyć psychicznie, fizycznie, finansowo i w ogóle radzić sobie w prowadzeniu własnej firmy w naszym kraju. Czy to działalność jednoosobowa, czy mała lokalna firma, to chyba trzeba mieć dużo odwagi, siły i uporu, by walczyć o swoje.

5. Z przyjemniejszych spraw - polubiłam sianie, grzebanie w piachu i doglądanie roślinek. Założyłam mini ogródek na parapecie, wyhodowałam sobie szczypiorek, rzodkiewki, mnóstwo mięty, nawet awokado mam już całkiem duże! Jedynie bazylia jakoś nie chciała ze mną współpracować, ale mam zapas nasion, spróbuję raz jeszcze. 😄

Blog DIY, pomysły zrób to sam - Adzik tworzy

Jak widzisz na zdjęciu powyżej, nawet koty były jakieś takie bez mocy w 2020 roku. Rudy Putin niby chciał się bawić, a koniec końców to bardziej człowiek się namęczył podczas zabawy, żeby w ogóle kota jakoś zainteresować. 😅 

Postanowienia i plany na 2021 rok

1. W dalszym ciągu planuję sobie NIC z ciuchów, modowych cudów itp. nie kupować. Mam tu na myśli wszelkie ubrania - płaszcze, szale, skarpety, sukienki itd. Również buty, torebki i biżuteria się do tego postanowienia wliczają. 😊 
Jeżeli coś mi się zniszczy doszczętnie i nijak nie będę w stanie tego naprawić/przerobić/odnowić, to w pierwszej kolejności - i o ile będzie to możliwe do wykonania - postaram się sama coś zrobić, dopiero później będę szukać rzeczy z drugiej ręki lub latać po sklepach.

2. Nie kupuję dla siebie rzeczy w sieciówkach i nadal zamierzam się tego MOCNO trzymać! W razie konieczności zakupu czegoś nowego (np. butów, bielizny i takich rzeczy, których nie jestem w stanie sama uszyć itp.) chcę wybierać produkty handmade albo z mniejszych firm i lokalnych biznesów. I żeby to wszystko było przede wszystkim z trwałych materiałów, konkretnie wykonane. Wiadomo, że nie ma rzeczy niezniszczalnych (o czym już wspomniałam), ale niech nowe kozaki albo kurtka zimowa służą nie jeden sezon, a kilka lat.

3. Pozostaję przy naturalnych kosmetykach, w dalszym ciągu chcę sama robić to, co jestem w stanie własnoręcznie ogarnąć (np. proste maseczki DIY do twarzy, maski na włosy, już nawet w styczniu 2021 zrobiłam pierwszą pomarańczową sól do kąpieli, jupi!).

4. Nie wypalić się z powodu pracy...
Gdy tak bardziej się na tym skupię, to chyba za bardzo się angażuję od samego początku każdej nowej pracy w to, by nie popełniać błędów. A jeżeli już jakiś błąd zrobiłam - skupiam się na tym, by go kolejny raz nie wcielić w życie. I w taki sposób leci mi czas na zatrudnieniu, staram się bardzo dawać z siebie wszystko i... chyba właśnie "wszystko" to o wiele za dużo. 😐 Czy jakakolwiek praca jest warta problemów ze zdrowiem, utraty chęci do aktywnego spędzania wolnego czasu, aż w końcu braku jakiejś takiej wewnętrznej energii napędzającej do życia? 
I gdyby ktoś chciał na to pytanie odpowiedzieć "tak", to ja jednak jestem mocno na "nie". 
Najgorsze jest to, że akurat na tym jednym błędzie życiowym jeszcze się nie nauczyłam, choć obecnie dzieje się to po raz trzeci (w międzyczasie trafiały mi się fuchy, które okazywały się same w sobie jedną wielką kichą i np. po miesiącu stwierdzałam, że to stanowczo nie dla mnie). 

Malowanie tkanin diy blog - Adzik tworzy

➝ Malowanie tkanin i nie tylko - projekty DIY

Cóż, oby 2021 przyniósł dobre zmiany. A jak ten rok ich nie przyniesie, to sama po swojemu pozmieniam to, co mi się uda! 😄

Żeby nie zaszaleć hurtowo i jednocześnie jednorazowo, będę na spokojnie aktywować swoje moce w sieci. Na pewno powróci Akcja:Reperacja, bo nieustannie coś naprawiam lub przerabiam (choć od dawna nic nie pokazuję). Sporo instrukcji czeka na obróbkę zdjęciową oraz opisanie ze szczegółami kolejnych etapów wykonania. A może po wszystkim starczy też czasu na stare pomysły i projekty czekające na wcielenie w życie (wiele z nich odkładam wręcz latami "na później" - może to właśnie ten rok od działania z rzeczami "na później"? 😉).

Mocno trzymam kciuki, żeby i Tobie ten rok oraz kolejne lata przyniosły wiele dobrego. Wszak powiedzenie, że "po burzy zawsze wychodzi słońce" (i tęcza!) nie wzięło się znikąd, prawda? 😀

3 komentarze:

  1. Ja się cieszę ze 2020 rok już się skończył, oby ten był znacznie lepszy :) A masz racje, krem z grzybkami Reishi Orientana jest boski! ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ten krem to kosmetyczne cudo, w dodatku ślicznie pachnie. :D Sprawdzałam na sobie różne kremy, ale z taką fajną konsystencją + zapachem + faktem, że kosmetyk jest wegański, wcześniej się nie spotkałam. Super są też kosmetyki ze śluzem ślimaka z Orientany i one chyba najbardziej się "dogadują" z moją cerą. ❤️

      Usuń
  2. Życzę powodzenia! Wyczerpanie pracą, to chyba zmora większości z Nas. Warto nad tym pracować, bo nie jesteśmy stworzeni po to tylko żeby pracować. I mówi to pracoholiczką, która od roku czasu nie odpaliła swojej maszyny. Ściskam!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Adzik-tworzy.pl